Projekty

Projekt solowy „V”

,,V” to autorskie solo Moniki Wachowicz, aktorki i tancerki Teatru A PART z pogranicza teatru emocji, ciała oraz tańca. „V” w świecie bohaterki staje się podróżą do przeszłości, koniecznością stanięcia twarzą w twarz z życiem i energią witalną, jest również niespieszną wędrówką, zmierzeniem się z samotnością, stratą i powolnym „oswajaniem się” z tym.

„Jedną z przyczyn, dla których pragniemy miłości i tak rozpaczliwie jej szukamy, jest to, że miłość to jedyne lekarstwo na samotność, wstyd i smutek. Są uczucia, które zapadają w sercu tak głęboko, że tylko samotność może je znowu wyciągnąć. Są prawdy tak bolesne, że tylko wstyd pomaga z nim żyć. I są sprawy tak smutne, że w płaczu nad nimi może cię wyręczyć tylko dusza”
„SHANTARAM” Gregory David Roberts

  • Reżyseria, scenariusz, choreografia, przygotowanie kostiumu oraz scenografia: Monika Wachowicz
  • Muzyka: zespół Murcof, utwór „Casta Diva” Maria Callas
  • Aranżacja muzyczna: Mirosław Matyasik
  • Czas trwania spektaklu: 45 min
  • Współprodukcja: Stowarzyszenie Teatralne A PART
  • Premiera: 29.10.2016

Dotychczasowe prezentacje spektaklu:

*Teatr a part w Katowicach , 29.10.2016
*Teatr a part w Katowicach, 27.01.2017
*Teatr Gry i Ludzie w Katowicach, 12.05.2017
*23. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part w Katowicach, 9.06.2017
*Regionalne Centrum Kultury w Kołobrzegu w ramach Sztuka w Służbie Ducha i Ciała, 17.06.2017
*III Festiwal Teatrów Niezależnych Andromedon w Tychach, 10.09.2017
*Teatr a part w Katowicach, 14.10.2017
*Teatr a part w Katowicach, 25.02.2018
*Festiwal Lalka Też Człowiek w Warszawie, 11.10.2018
*Galeria SqArt Gallery w Bytomiu, 15.11.2019
*Spotkania z OFF Teatrem w Gorzowie Wielkopolskim w Miejskim Centrum Kultury, 22.11.2019
*Areszt w Katowicach dla osadzonych kobiet (pokaz zamknięty), 3.12.2019
*Wertep EXPO! I showcase polskiego teatru pozainstytucjonalnego i offowego w Białymstoku 11.12.2019
*Centrum Sztuki Współczesnej SOLVAY w Krakowie, 14.12.2019

RECENZJE

OKRUCHY ŻYCIA

Monika Wachowicz – aktorka związana z katowickim Teatrem A Part zaprezentowała osadzonym swój monodram – solo „V”.
Nietypowa forma
Aktorka już na wstępie, jeszcze przed spektaklem zinterpretowała symboliczny i dość enigmatyczny tytuł przedstawienia „V”- jak zwycięstwo, ale i przecież jak droga. Pomimo tego, z pewnością ten posługujący się przede wszystkim ruchem, gestem, tańcem obraz nie należał do najłatwiejszych w odbiorze. Zastąpienie języka wizualną symboliką wymagało od więziennej publiczności wzmożonej interpretacyjnej czujności, ale i otwarcia się na nową, nietypową formę przekazu.

Z uwagą i niepokojem
Skazane panie z uwagą obserwowały śmiałe poczynania znakomitej aktorki na scenie, jej wymowny ruch, mimikę, sugestywne gesty. Grę kolorem, światłem i cieniem. Drogę, którą przechodziła, dosłownie i w przenośni, podczas zmagań z własnymi lękami, kobiecością, demonami przeszłości czy brakiem akceptacji. Jakże bliskie musi to przecież być każdemu, komu zdarza się w życiu błądzić, a z pewnością do takich należą osoby nie bez przyczyny pozbawione aktualnie wolności.

Do wolności i bycia lepszym
Brawurowo, odważnie i bezkompromisowo odegrana przez Monikę Wachowicz droga do wyzwolenia z własnych ograniczeń, do samoakceptacji i miłości wywołała w więziennej publiczności początkowo konsternację, Jednak już po chwili, dzięki pytaniu jednej z pań czy kawałki szkła ułożone przez aktorkę w kształt litery „V” można rozumieć jak okruchy życia-wszystko stało się jasne. Bo ten spektakl działa terapeutycznie i wyzwalająco dopiero po pewnym czasie, po chwili. Kiedy każdy w ciszy i spokoju pokłada sobie skrawki swojego przeszłego życia i pozbędzie się tego balastu-lęków i samoograniczeń, starając się być po prostu lepszym-dla siebie i innych.

tekst: kpt. Wojciech Brzoska
Areszt Śledczy w Katowicach. 3.12.2019

Kobieta i kolor niebieski
„V” to emocjonalna opowieść o walce z własnymi demonami i konfrontacji z przeszłością. Bohaterka wędruje poprzez okruchy wspomnień. Zmaga się z lękiem, który odczuwamy wszyscy – lękiem przed samotnością. Jest to jednak przede wszystkim historia o miłości i akceptacji siebie.
Solowy spektakl Moniki Wachowicz płynnie wykorzystuje kilka form wyrazu. To udany mariaż teatru ciała, emocji i tańca. Jest to opowieść uniwersalna, bo doświadczane emocje mogą dotyczyć każdego. Postać wykreowana przez autorkę jest zagubiona w konfrontacji ze swoim życiem. Nie potrafiąc znaleźć ukojenia wybiera się w podróż po zakamarkach swojej duszy, próbując poradzić sobie z samotnością – uczuciem, które bywa pomocne.
Scenografia jest bardzo ograniczona – przy czym podkreśla najważniejszy element, czyli przestrzeń, w której funkcjonuje bohaterka. Światło ma tu ogromne znaczenie zarówno wizualne, jak i symboliczne. Cień rzucany na ścianę przez kobietę towarzyszy jej niemal w całym spektaklu, zwraca się do niego, a on staje się jej partnerem. Dominującą barwą przedstawienia jest kolor niebieski, podświadomie kojarzący się z bezmiarem powietrznej przestrzeni, ale także ze smutkiem. Odłamki modrej, szklanej tafli zamknięte są w dwóch białych pudełkach po butach – jako pamiątki z przeszłości, fragmenty wspomnień. Dwie półprzejrzyste zasłony wprowadzają intymną atmosferę. Bohaterka odgradza się nimi od publiczności i świata zewnętrznego. Niebieska jest również sukienka, którą ma na sobie kobieta. Błękitna odzież jest symbolem kontemplacji i wiary. Tę wiarę obserwujemy w trakcie przedstawienia. Jest to wiara w swoją jednostkowość, którą bohaterka nabywa wraz z rozwojem akcji.
Ruch ciała – od zagubienia, przez pełen rozpaczy i pasji taniec, aż po zmysłową wolność oraz ukojenie – ilustruje podróż bohaterki. Kobieta stara się ułożyć ze swoich wspomnień (odłamki niebieskiego szkła) życie, a następnie skonfrontować się z nim. Miota się, szukając swego jedynego towarzysza – własnego cienia, który jest ulotny i nieuchwytny. Jej późniejsza samotność i poczucie straty są dojmujące. Wraz z rozwojem spektaklu, kobieta demonstruje widzom jak ważna jest miłość do własnej osoby. W ostatniej, przejmującej scenie, przy akompaniamencie „Casta Diva” w wykonaniu Marii Callas, widzimy bohaterkę szczęśliwą i pełną akceptacji dla własnego ciała oraz emocji.
Dużym plusem jest „przejrzystość”, jednoznaczność spektaklu, która nie jest zjawiskiem powszechnym w sztukach performatywnych. Autorka prowadzi bardzo czytelną narrację, co ułatwia widzom odbiór. Każdy ruch starannie ilustruje historię, którą zdecydowała się opowiedzieć. Kobieta w niebieskiej sukience porusza publiczność swoim desperackim poszukiwaniem szczęścia.. Chwyta się urywków wspomnień dających złudne poczucie bezpieczeństwa, miłości. Ale czy szczęście to bycie kochaną? Artystka zdaje się odpowiadać na to pytanie twierdząco, choć w zawoalowany sposób. Bohaterka wydaje się spełniona, bo odnalazła siebie i pokochała, ze wszystkimi wadami i słabościami. Bo najważniejsza jest miłość – nawet jeśli wyraża się ona poprzez samoakceptację, a kolor niebieski czasem oznacza spokój.

23. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A part w Katowicach. 10.06.17
Anna Zakrzewska